Tytoń w Stuttgarcie. Transfer wyjątkowy i idealny

Wiadomość nie jest jeszcze podana oficjalnie, ale że Stuttgarter Zeitung to bardzo wiarygodne źródło w tematach związanych z VfB Stuttgart, można być niemal pewnym, że Przemysław Tytoń już może wybierać jakiego koloru będzie elewacja domu, który kupi w Stuttgarcie. Były gracz Elche zostanie kolejnym Polakiem w Bundeslidze i jedynym aktualnie bramkarzem.

Tylko trzech poprzedników

Choć polscy piłkarze do Niemiec wyjeżdżali od wielu lat, akurat bramkarze nigdy nie cieszyli się tam specjalną estymą. W całej historii, w Bundeslidze zagrało tylko trzech polskich bramkarzy. Najdłużej grał ten pierwszy – Aleksander Famuła, który końcem lat 80. i początkiem 90. zaliczył ponad sto meczów w Karlsruher SC. Najbardziej rozpoznawalnym był ten drugi, czyli Adam Matysek, który w barwach Bayeru Leverkusen zaliczył na przełomie wieków 78 występów, a później przez lata szkolił bramkarzy Norymbergi. Trzymeczowy epizod zaliczył jeszcze Jakub Wierzchowski i to jak dotychczas ostatni Polski bramkarz, który wystąpił w Bundeslidze, 1 marca 2003 roku, w barwach Werderu Brema przeciwko Bayerowi Leverkusen. Tomasz Kuszczak, choć był w kadrze Herthy Berlin, debiutu się nie doczekał. Podobnie jak Tomasz Bobel w sezonie 2009/10 w barwach Bayeru Leverkusen. Choć ostatni urodzony w Polsce bramkarz wystąpił w Bundeslidze całkiem niedawno, bo jeszcze w zeszłym sezonie. Raphael Schaefer z Norymbergi urodził się przecież w Kędzierzynie-Koźlu.

Generalnie jednak, polscy bramkarze w Niemczech to póki co niezapisana karta. Pojawiały się kilkakrotnie spekulacje o możliwych transferach Artura Boruca czy Łukasza Fabiańskiego do niemieckich klubów, ale nigdy nie dochodziło do konkretów. Anglicy bardziej potrzebują naszych bramkarzy, bo nie mają swoich. Odwrotnie niż Niemcy.

Wysyp niemieckich talentów

Po zakończeniu karier przez Olivera Kahna i Jensa Lehmanna, w niemieckiej bramce nastąpił wysyp. Dziś nawet świetnym niemieckim bramkarzom nie byłoby łatwo załapać się do grona najlepszych jedenastu w Niemczech, nie mówiąc już o trójce jeżdżącej na wielkie turnieje. Bo wiadomo, że grać w kadrze i tak nikt nie ma szans, póki kariery nie skończy Manuel Neuer. Dochodzi do tego, że Marc Andre ter Stegen z Barceloną wygrywa Ligę Mistrzów, w kilku meczach zachwycając, ale do reprezentacji nie jest powoływany, bo selekcjoner woli Neuera, Weidenfellera i Zielera, mając do tego pełne prawo. Pomijani są też świetni Bernd Leno, Loris Karius, Timo Horn, Ralf Faehrmann, Oliver Baumann, Sven Ulreich czy Kevin Trapp. Przy takiej klęsce urodzaju, nie tylko polskich, ale w ogóle zagranicznych bramkarzy zwyczajnie Bundeslidze nie trzeba.

Obce zapchajdziury

Jeśli Niemcy kogoś do bramki importują, to sąsiadów. Trzech Szwajcarów jest pierwszymi bramkarzami klubów Bundesligi – Yann Sommer w Moenchengladbach, Diego Benaglio w Wolfsburgu i Marvin Hitz w Augsburgu, Austriak Ramazan Oezcan broni w Ingolstadt. Dosadniej: Tytoń ma szansę być jedynym podstawowym bramkarzem w Bundeslidze spoza niemieckiego kręgu kulturowego, nie mający niemieckiego za język ojczysty! “Obcy” w Niemczech służą raczej do obsadzania rezerw.

Tytoń idzie grać

Dlatego transfer do bramki człowieka z zagranicy to dla Bundesligi ewenement, a dla Przemysława Tytonia duża sprawa. Bo nie mam wątpliwości, że Tytoń jest ściągany jako numer jeden, a nie rezerwowy. Dotychczasowa wieloletnia jedynka, wychowanek Sven Ulreich, przeniósł się dzisiaj na rezerwę Bayernu Monachium. Jego zmiennik Thorsten Kirschbaum odchodzi do II ligi. W klubie zostaje tylko 21-letni Odisseas Vlachodimos, grywający dotychczas tylko w rezerwach i reprezentacyjnej młodzieżówce, choć pewnie klub jeszcze jakiegoś bramkarza ściągnie. Do tego przychodzi nowy trener Alexander Zorniger, więc wszyscy zaczynają od zera. Tytoń nie będzie mógł powiedzieć, że trener wystawiał swojego ulubieńca. Nawet jeśli Tytoń nie zna niemieckiego, po latach w Holandii powinien go złapać bardzo szybko.

Transfer idealny

Nic tylko grać. W ostatnich latach Stuttgart był w obronie drużyną bardzo zdestabilizowaną, ale po pobycie w Elche to dla Tytonia chyba nic nowego. Poza tym, w takim klubie na pewno będzie miał multum okazji do zaprezentowania się. Przechodzi do nadal wielkiego klubu, z potężną bazą kibicowską i dużym, choć marnowanym konsekwentnie, potencjałem. Na ten moment wydaje się to transfer – z perspektywy Polaka – idealny. Ale – zwłaszcza w przypadku Bundesligi – należy brać pod uwagę, że akurat może nastąpić eksplozja talentu jakiegoś genialnego 18-latka, którego dzisiaj nie znamy, a który posadzi Tytonia na ławce. Tego jednak przewidzieć nie jesteśmy w stanie. Wszystko, co da się wziąć pod uwagę, przemawia za Tytoniem.

Podziel się wpisem: