Beneluksowa erupcja piłkarska

Jak najłatwiej się dorobić? Kupić Holendra za tyle, ile jest wart, a sprzedać za tyle, ile myśli, że jest wart. To wyciąg z baśni o tysiącu o jednym Holendrze. Holendrzy mają swój odpowiednik o tysiącu i jednym Belgu, z tymi samymi dowcipami tylko odwrotnie.

Belgowie i Holendrzy są nierozłączni jak Zydorowiczowscy “Beldzy i Holendrowie”. Z jednej strony to jedno z najsilniejszych połączeń politycznych i gospodarczy w Europie, z drugiej jedna z największych rywalizacji. Nie nienawiści, raczej złośliwości, dogryzania i chęci pokazania, kto w tym Beneluksie rządzi.

W futbolu Belgowie i Holendrzy są jednak jak najbardziej rozłączni. Zorganizowanie Euro 2000 było właściwie jedynym wspólnym elementem ich piłkarskiej historii. Ale już losy na samym turnieju nie. Belgia i Holandia siedzą na jednej huśtawce. Spadek jednego wypycha drugiego w górę, co dobrze pasuje do obu narodów, które są swoimi lustrzanymi odbiciami. Gdy Holender płakał, Belg się cieszył. Gdy Belg płakał, cieszył się Holender.

Chcecie to szukajcie, nie znajdziecie na mundialach od 1930 roku drugiego wspólnego wzlotu. Owszem, wspólnie oba kraje leżały na piłkarskim dnie przez 40 lat, ale gdy Holendrzy z futbolem totalnym wybili się na niepodległość, już nigdy nie było między nimi spójności. Złote pokolenie lat 70. w Holandii wyschło, to dobre geny przeniosły się do Belgii i obrodziły złotym pokoleniem lat 80. Względnie podobnie było początkiem lat 90., gdy obie drużyny osiągały na mundialach podobnie przeciętne wyniki i JEDYNY RAZ W HISTORII wyszły razem z grupy. Później jednak dorosło kolejne wielkie amsterdamskie pokolenie, a w Belgii Scifo i kumple się skończyli. W XXI wieku Holendrzy wojowali po czołówkach, a Belgowie nawet na turnieje nie jeździli. Sami zobaczcie. Na czerwono zaznaczone porażki, na zielono sukcesy. Zwróćcie uwagę, że jedyny wspólny ćwierćfinał mistrzostw Europy był w 1976 roku, czyli w czasach, gdy ćwierćfinał był właściwie rundą wstępną. W mundialu wspólnie doszli najdalej do drugiej rundy. Raz. W ćwierćfinale jednego mundialu Belgia i Holandia nie były nigdy.

Wydawało się, że w tym mundialu reguła zostanie zachowana. Superzdolne pokolenie Belgów równa się wybitnie nieuzdolnionemu pokoleniu Holendrów. Ale z wprawną ręką Louisa Van Gaala Holendrzy przetrwali. Sąsiadów dzieli jeden wygrany mecz od wpadnięcia na siebie w półfinale. Rywalizacja belgijsko-holenderska jeszcze nigdy nie toczyła się na tak wysokim poziomie.

Podziel się wpisem: