"Bayern nie potrzebuje pieniędzy z transferu Lewandowskiego. Potrzebuje Lewandowskiego"

Jako że za pięć dni rusza Bundesliga, czas się do niej właściwie przygotować. A nikt nie przygotuje was do sezonu lepiej niż najwięksi eksperci. W kolejnych dniach na “Z nogą w głowie” będziecie mogli przeczytać rozmowy z ludźmi spoza pierwszych stron gazet, którzy jednak o swoich niemieckich klubach wiedzą wszystko. Prowadzą bowiem ich polskie serwisy internetowe, czytają wszelkie możliwe informacje, śledzą wszystkie możliwe sparingi. Nie grali nigdy w Bundeslidze, ale znają ją jak mało kto. Na pierwszy ogień zachęcam do przeczytania rozmowy o Bayernie Monachium z Michałem Jeziornym, tłumaczem, który przełożył na polski biografie m.in. Roberta Enkego, Philippa Lahma, Francka Ribery’ego, a do niedawna redaktorem polskiej strony Bayernu. Bez wątpienia jeden z największych ekspertów od spraw monachijczyków w Polsce.

Cztery lata z rzędu Bayern Monachium dominuje w Bundeslidze. Czy zmiana trenera może być czynnikiem, który zakończy tę dominacje?

Michał JEZIORNY: – Myślę, że dominacja nie minie, chyba, że naprawdę odpaliłyby od razu wszystkie młode gwiazdy Borussii Dortmund. Ale muszę przyznać, że te początki Carla Ancelottiego ogląda mi się póki co bardzo dziwnie. Jestem już bardziej przyzwyczajony do tego, że Bayern cały czas posiada piłkę. Gra w pierwszych meczach za Włocha wydawała mi się jakaś taka nienaturalna. Ale gdy przypominam sobie kontrataki, jakie wyprowadzał Real Ancelottiego, gdy grał z Bayernem, gola Karima Benzemy z tamtego pierwszego meczu półfinałowego, nabieram przekonania, że będzie dobrze. Do tego, że posiadanie piłki będzie niższe, trzeba się przyzwyczaić.

Wiemy, że drużyny Ancelottiego często miały problemy w rozgrywkach ligowych. Czy w Bayernie te częste straty punktów mogą się powtórzyć?

– To możliwe, że Bayern będzie częściej niż ostatnio tracić punkty. Zmiana taktyki może się okazać bardzo duża, co będzie wymagało trochę czasu. Jakość jest jednak duża, że powinni sobie poradzić. Ale nie wolno lekceważyć przeciwników. O mistrzostwo mogą powalczyć też inne mocne ekipy – przede wszystkim Borussia Dortmund i Bayer Leverkusen, ale ja doliczyłbym do tego grona jeszcze Schalke.

Transfery Matsa Hummelsa i Renato Sanchesa to były brakujące ogniwa Bawarczyków?

– Sanches niekoniecznie, bo pomoc jest tak wysokiej jakości, że może się to okazać transfer dopiero na przyszłość. W tym momencie niekoniecznie zrobi różnicę. Hummels natomiast jak najbardziej. To piłkarz, którego brakowało. Gdyby Holger Badstuber nie miał tylu kontuzji, mógłby regularnie grać u boku Jerome’a Boatenga. Javi Martinez nie jest typowym środkowym obrońcą, najlepsze mecze grał przecież u boku Bastiana Schweinsteigera na środku pomocy, za Juppa Heynckesa w sezonie 2012/2013. Hummels z Boatengiem to będzie wspaniały duet. Szczerze żałuję, że Mats nie trafił do Monachium rok temu, tak by miał jeszcze możliwość popracować z Pepem Guardiolą.

Wspomniałeś o Martinezie. Jaki będzie los takich piłkarzy jak on czy David Alaba, którym Guardiola zmienił pozycje? Myślisz, że u Włocha wrócą tam, gdzie zaczynali?

– Tego, że Alaba będzie grał na lewej obronie, jestem pewny. Zbyt dobrze sobie tam radził, żeby wystawiać go gdzie indziej. Zwłaszcza, że Juan Bernat nie jest piłkarzem, któremu udałoby się wygryźć Austriaka ze składu. Martineza może mi być szkoda. Nie został powołany na Euro, bo okazało się, że są piłkarze, którzy grali równie dobrze. Dochodzi w tym momencie Sanches, który gra na podobnej pozycji. Chciałbym zobaczyć rotacje na tej pozycji. A jeśli już miałbym kogoś wybierać, wolałbym, żeby wypadł Xabi Alonso. Chociaż w formie z zeszłego sezonu może być bardzo potrzebny.

Wiadomo, że kadra Bayernu jest niemal idealna. Ale gdybyś miał znaleźć jakiś jej słaby punkt, gdzie byś go szukał?

– To może brzmieć absurdalnie, ale jednak na skrzydłach. Przede wszystkim przez problemy zdrowotne bocznych pomocników. Jest w tym momencie czterech klasowych skrzydłowych, ale dwóch – Arjen Robben i Kingsley Coman mają kontuzje. Pozostała dwójka nie będzie w stanie uciągnąć wszystkich meczów. Spore znaczenie będzie miało, jakim ustawieniem będzie grał Ancelotti. Zobaczymy, czy wróci do ustawienia Heynckesa – 4-2-3-1. Jestem ciekaw, czy nie postawi na dwóch napastników – z Thomasem Muellerem trochę cofniętym za Robertem Lewandowskim. Może to mieć sens. Innych rażących słabych punktów, poza skrzydłami, raczej nie ma. Jeśli obrona się ułoży i zacznie grać na swoim poziomie – ze zdrowym Boatengiem i Hummelsem na środku oraz Lahmem i Alabą na bokach, powinna być bardzo solidna. Największym wrogiem Bayernu mogą się znów okazać kontuzje. Bardzo mnie ciekawi, jak zmiana trenera, treningów, całego procesu szkoleniowego, wpłynie na sprawy zdrowotne. Na razie wszyscy po kolei się rozkładają. Urazy mogą powstrzymać Bayern.

Przez lata Bayern opierał się na Francku Riberym i Arjenie Robbenie. Dziś o Francuzie jest głośno głównie z racji kolejnych uderzeń łokciami, Holender nie gra w ogóle. Wierzysz w ich renesans czy raczej będą powoli wypierani?

– Costa i Coman powinni ich stopniowo wybierać. Ribery ma 33 lata, Robben 32. Jeśli już dziś są tak podatni na kontuzje, to pewnie z każdym rokiem będzie coraz gorzej. Zdrowia nie oszukamy. Regeneracja jest u nich już coraz wolniejsza. Wielkim znakiem zapytania jest Robben. Leczy się długo, a dalej właściwie nie ma perspektyw na jego powrót. Zmiana na skrzydłach powoli będzie następować, nowi będą coraz mocniej wchodzić. Ribery czy Robben na pewno zagrają jeszcze dobre mecze, ale to już nie będzie taki duet jak w sezonie 2012/2013.

Znowu jedynym napastnikiem Bayernu będzie Robert Lewandowski. Myślisz, że znów będzie królem strzelców? I czy nie sądzisz, że Bayern potrzebowałby jakiegoś jego zastępcy?

– Liczyłem po cichu, że Mario Gomez wróci i będzie zmiennikiem Lewandowskiego. Czuję do niego wielką sympatię i bardzo liczyłem, że znów trafi do Monachium. W tym momencie nie ma żadnego sensownego zmiennika dla Lewandowskiego. Robert jest bardzo silny, wspaniały. Było to widać w pucharze. Zwłaszcza ta trzecia bramka, gdy stanął i z takim luzem kopnął piłkę w lewy róg. Jeśli będzie karmiony piłkami z kontr, jak to było w Realu z Benzemą, to będzie jeszcze większą bestią niż jest. Granica trzydziestu bramek znów jest realna. Mam nadzieję, że kontuzje nadal będą go omijać. Fizycznie jest póki co nie do zdarcia.

Nastawiasz się, że to będzie ostatni sezon Lewandowskiego w Monachium i za rok będzie już nie do zatrzymania?

– Za 12 miesięcy będziemy mieli 2017 rok. Lewandowski ma kontrakt do 2019. Nie wierzę, że w Bayernie zgodzą się na jego odejście. Wszyscy znamy jego profesjonalizm. Wiemy, jakie miał nastawienie w Dortmundzie. Chciał odejść, Borussia go blokowała, a on grał tak samo dobrze jak wcześniej, poziom jego gry ani trochę nie spadł. W Bayernie mają tego świadomość i też będą go blokować. Bayern nie potrzebuje pieniędzy z jego transferu. Potrzebuje Lewandowskiego. Jeśli Robert bardzo by się uparł na odejście, to myślę, że najwcześniej będzie to możliwe w 2018 roku, na rok przed końcem umowy, żeby nie odszedł za darmo.

Dla którego zawodnika to może być sezon ostatniej szansy?

– Bardzo lubię Badstubera i mam do niego duży sentyment, bo jest wychowankiem. Ale ma tyle tych kontuzji, że dla niego ten sezon to zdecydowanie jest być albo nie być. Tego lata odeszli wszyscy piłkarze, przy których nazwiskach były znaki zapytania. Sebastian Rode jako zmiennik był fantastyczny, ale jego jakość przy reszcie była trochę niższa. Minimalnie, ale nie okazał się piłkarzem klasy Bayernu. Mario Goetze się nie sprawdził. Medhi Benatia nie dał rady kontuzjom. To była trójka potencjalnie do odejścia i wszyscy odeszli. W tym roku, oprócz Badstubera, byłby to ewentualnie Juan Bernat. Pytanie, jak Ancelotti go zaplanował. Alaby nie przejdzie, nie ma co dyskutować, ale może Włoch będzie miał na niego inny pomysł. Ci dwaj muszą się sprawdzić. Reszta jest dość bezpieczna.

 

Podziel się wpisem: