Znakomita akcja Wisły Kraków

Choć Wisła Kraków przeprowadziła pod wodzą Kazimierza Moskala sporo znakomitych akcji – moją ulubioną, niezmiennie ta z Gdańska zakończona golem piętką Barrientosa – żadna nie była tak dobra, jak rozpoczęta wczoraj akcja “Wisła Kraków to nasza historia”.

Podoba mi się, że Wisła nie ukrywa, że nie jest najlepiej. Na grafikach pokazuje spadek pozycji w tabeli, jaki nastąpił w ostatnich latach. Pokazuje tracone bramki z APOEL-em czy niedawno z Jagiellonią Białystok i Śląskiem Wrocław. Wszyscy doskonale wiedzą, że Wisła to potęga dość mocno podupadła i sportowo i finansowo, ale klub mógłby iść w zaparte i wciskać wszystkim kit, że wszystko jest różowo i kolorowo.

W tej akcji Wisła szczerze przyznaje: nie, nie jest. “Za marzenia o Lidze Mistrzów płacimy do dziś”. Jest w tym filmiku dobrze pokazana potęga, a potem bolesny upadek.

Znalazłszy się w takiej sytuacji, Wisła mogłaby płakać, że nie ma wsparcia miasta. Płakać, że nikt nie chce sponsorować piłki. Generalnie płakać i nic nie robić, próbując przy tym udawać, że wszystko jest jak dawniej. Zamiast tego jednak, zdecydowała się na zmobilizowanie całej społeczności. Sfrustrowani kibice od lat wypisują na forach narzekania, jak jest źle. Teraz dostali możliwość działania, a nie gadania. Dostali możliwość przysłużenia się swojemu klubowi. Często powtarza się puste hasła: “Ja za ten klub oddałbym życie”. Na co klub: “Życie sobie zostaw, ale kup, proszę, koszulkę z Henrykiem Reymanem”. Świetne.

W momentach kryzysowych wyzwala się kreatywność, jak przed laty Real Oviedo, który będąc na skraju bankructwa zaczął za bezcen emitować swoje akcje, a wkrótce nabyło kawałki zasłużonego hiszpańskiego klubu bez mała pół świata. Przy wydatnym wsparciu kibiców od lat funkcjonuje też choćby niemieckie FC St. Pauli.

Akcja jest jednak świetna przede wszystkim dlatego, że porusza osobiste emocje. Czy ktoś jest kibicem Wisły czy nie, ma z nią związane jakieś wspomnienia. A jeśli jest urodzony na początku lat 90, jak ja, to te wspomnienia są w większości pozytywne. Nie byłem kibicem Wisły, ale na myśl o meczach z Saragossą, Parmą, Lazio, Barceloną, Schalke, ale też choćby Beitarem, mam głowę pełną obrazów. Jestem przekonany, że te same obrazy ma połowa pokolenia. Jak kiedyś Górnik, Legia czy Widzew, tak klubem naszej młodości była Wisła. Nawet jeśli w weekendy chodziliśmy na mecze innych, swoich klubów – choć ja pierwszy raz ekstraklasę widziałem właśnie na Wiśle – w 2005 roku z Górnikiem Łęczna –  w środku tygodnia, w pucharach oglądaliśmy Wisłę. Odwołując się do takich ludzi, Wisła łapie zasięgiem pół Polski, nie tylko swoich kibiców.

Świat nie kocha tylko tych, którym się udaje. Kocha też tych, którym się nie udaje, ale przynajmniej tego nie ukrywają. Brawa dla Wisły, że zachowała się w momencie kryzysowym nietypowo, niekonwencjonalnie. Zachowała się jak wielki klub, którym dalej pozostaje, mimo wszelkich przejściowych kłopotów. Bo “Wisła to historia, która nie pozwala na przeciętność”.

Szczegóły akcji “Wisła Kraków to nasza historia” TUTAJ.

Podziel się wpisem: