Zmienione Z nogą w głowie – szersze wody, to samo źródło

Jako że Z nogą w głowie w ostatnim czasie najczęściej funkcjonowało jako blog o Bundeslidze i pojawiały się tutaj treści związane głównie z niemiecką piłką, uznałem, że należy się szanownemu czytelnikowi trochę wyjaśnień na temat dalszego funkcjonowania bloga.

Wraz z rozpoczęciem nowego sezonu, rozpoczął istnienie serwis Bundesliga.onet.pl. Zastąpił on istniejący wcześniej oficjalny, polskojęzyczny portal Bundesligi, co oznacza, że w serwisie pojawiają się ekskluzywne materiały – wywiady, statystyki prosto z Bundesligi, a także skróty meczów, co mnie osobiście bardzo cieszy. Zawsze miałem w Polsce problem znaleźć dobrej jakości, względnie obszerne skróty meczów z Niemiec, teraz takie miejsce na szczęście jest. Korzystałbym z niego nawet, gdybym tam nie działał.

Bo właśnie działam. Pisanie czasem niszowych tekstów o Bundeslidze nie poszło na marne, bo zostało zauważone i poskutkowało włączeniem mnie do zespołu Bundesliga.onet.pl. Nie wnikając w szczegóły, mam w tym portalu robić to, co robiłem na blogu, czyli pisać o całej lidze niemieckiej, nie tylko o Bayernie Monachium i Borussii Dortmund i starać się tłumaczyć, dlaczego coś jest bardzo ważne, a coś innego mało ważne. Zaleta: Onet to inna galaktyka niż michaltrela.blog.pl i szansa trafienia do znacznie szerszego grona odbiorców. Wada: Z nogą w głowie nie będzie już mogło funkcjonować jako blog głównie o niemieckim futbolu.

Wszystkich zainteresowanych szczególnie tym, co piszę o niemieckiej piłce, zachęcam do uważnego śledzenia Bundesliga.onet.pl. Już można tam znaleźć teksty o Thomasie Tuchelu, Polakach w nowym sezonie Bundesligi, Bayernie, który będziemy mierzyć nie Bundesligą, a Ligą Mistrzów i o tych, którzy mogą tę sytuację wykorzystać. W każdym tygodniu będzie ich sporo. Bo to kolejna zaleta. Na bloga czasem nie starczało czasu, więc teksty pojawiały się raz częściej, raz rzadziej. Na Bundesliga.onet.pl moje teksty o lidze niemieckiej będą wskakiwać kilka razy w tygodniu.

Daleki jestem od tego, by twierdzić, że Z nogą w głowie znalazło się w tarapatach. Przeciwnie, liczby nadal są bardzo dobre, a ja zbyt wiele zawdzięczam prowadzeniu bloga, żeby to porzucić. Chcę tylko lojalnie uprzedzić, że Bundesligi będzie tu zdecydowanie mniej niż wcześniej. Z nogą w głowie od 2008 roku przetrwało wiele zmian mojego miejsca pracy i tę też przetrwa, ale w innej formule.  Można się tu spodziewać więcej tekstów o polskiej czy europejskiej piłce. Jest nadzieja, że blog będzie mniej hermetyczny i stanie się bardziej atrakcyjny dla tych, których Paderborn czy Darmstadt nie interesują tak mocno jak mnie i garstki innych wariatów.

Zachęcam, abyście zostali przy Z nogą w głowie, a jednocześnie postarali się zaprzyjaźnić z Bundesliga.onet.pl. A jakby nowości było mało, wygląda na to, że będę także dość regularnie gadał o Bundeslidze. Debiut już za mną. TUTAJ możecie zobaczyć, jak oceniam inaugurację Bayernu, TUTAJ, co mówię o Tuchelu, a TUTAJ, dlaczego o Jakuba Błaszczykowskiego jestem dziwnie spokojny.

Z nogą w głowie wkracza na szersze wody, ale źródło zostaje to samo.

Podziel się wpisem: