Wielka ankieta przed nowym sezonem. Bundesligowi eksperci dla Z nogą w głowie

To oni przez wszystkie miesiące w roku atakują nasze ekrany na Twitterze i serwisach internetowych informacjami z Bundesligi. Dyskutują o perspektywach Mainz, Freiburga czy Augsburga. Nie skupiają się tylko na tym czy Lewandowski sobie poradzi czy nie, ale wchodzą  w Bundesligę najgłębiej jak tylko się da. Sam się jeszcze na temat niemieckiej piłki nagadam nie raz. Dziś zaprosiłem na Z nogą w głowie polskich ekspertów od Bundesligi, którzy może sami nie grali w Schalke, ale o niemieckiej piłce wiedzą wszystko. Dziesięć osób, dziesięć pytań. Tak, by nowy sezon niczym już was nie zaskoczył. Dziękuję wszystkim uczestnikom ankiety za to, że zgodzili się wziąć w niej udział. Myślę, że dzięki nim powstało spore kompendium informacji o niemieckiej piłce.

 Czy w Bundeslidze będzie wreszcie WALKA o mistrzostwo Niemiec?

PIOTR TOMASIK (Weszło!): – Wierzę, a właściwie chciałbym wierzyć, że tak. Mam jednak poważne wątpliwości, czy wierzą w to sami ludzie z Dortmund czy Leverkusen. Oni są świadomi, że podjęcie tej walki z Bayernem o tytuł będzie kosztowało mnóstwo sił, oznacza zminimalizowanie ryzyka jakichkolwiek wpadek. I tutaj pojawia się pytanie, czy warto aż tak rzucać się na ligę do atakowania Bayernu, mając jeszcze Champions League i Puchar Niemiec? W poprzednim sezonie Borussia nieraz odpuszczała Bundesligę, by spokojnie skończyć ligę w trójce, z ćwierćfinałem LM i krajowym pucharem. I na pewno nie żałuje.

MATEUSZ KAROŃ (Przegląd Sportowy): Oby. Na szczęście są ku temu przesłanki. Bayern Monachium będzie musiał zapłacić haracz za mistrzostwa świata. Borussia Dortmund – nawet bez Roberta Lewandowskiego – jest silna, a dodatkowo uzupełniła kadrę. Ligę wygrywa się w meczach ze słabszymi rywalami, a nie z najsilniejszym. Tego w BVB zabrakło przed rokiem. Od początku poprzedniego sezonu do końca marca Jürgen Klopp zastosował 16 różnych wariantów ustawienia linii defensywnej . Wtedy to był kadrowy kataklizm. Teraz – żeby tamte problemy się powtórzyły – musiałby nastąpić koniec świata.

MARCIN BORZĘCKI: Sądzę, że to jeszcze nie ten sezon. Owszem, będzie szansa nawiązać równorzędną walkę z Bayernem na początku sezonu w świetle pomundialowego wyczerpania zawodników oraz licznych kontuzji, ale w perspektywie całego sezonu trzeba wyzbyć się złudzeń. Jednocześnie jednak jestem spokojny o czas ostatecznego rozstrzygnięcia – tak wcześnie jak w ostatnim sezonie monachijczycy trofeum nie wzniosą. Kluczem do sukcesu dla 17-elementowej grupy pościgowej będzie… podejście psychiczne. Maszynka Guardioli masakrująca od początku sezonu 2013/14 sprawiła, że już w okolicach października oraz listopada rywale wychodzili na murawę tylko w celu odbębnienia przykrego obowiązku. Niektórzy nawet jak Eintracht, już kilka dni przed meczem zapowiadali, że odmawiają podniesienia rękawiczki i pod stadion zajadą autokarem z wetkniętą na dachu białą flagą. A niektórzy jednak, jak choćby Moguncja, pokazali że odpowiedni podejście psychiczne i taktyczne pozwala rzucać Bayernowi kolosalne kłody pod nogi.

Czy ktoś może zaatakować pozycję Borussii Dortmund?

TOMASZ URBAN (Tylkopilka.pl): – Tak, myślę, że Leverkusen ma potężny potencjał ofensywny i jeśli Schmidt będzie potrafił ustabilizować zespół na odpowiednim poziomie, to BVB musi się mieć na baczności. Schalke też kadrowo wygląda bardzo dobrze, ale zbyt częśto przytrafiają im się głupie straty punktów. No i od Kellera jakoś nie bije charyzmą…

ADRIAN LIPUT: (BayerLeverkusen.pl) – Jako kibic Bayeru, dałem się nieco zachłysnąć odświeżeniem drużyny prowadzonej obecnie przez Rogera Schmidta. Pisząc to dzień po meczu z Kopenhagą mogę stwierdzić, że rzeczywiście, w Leverkusen nastąpiły spore zmiany i wydaje się, iż będą to zmiany na lepsze. Z drugiej strony nie sposób zauważyć, że Aptekarze potrzebują godnego partnera dla Omera Topraka na środku obrony. Oczywiście Dortmundowi powinno zagrażać również Schalke, które niejako z urzędu co rok ma miejsce w czołówce. Być może do walki o drugą pozycję włączy się również
Wolfsburg, ale wydaje mi się, że póki co pozycje 3.-4. to szczyt ich możliwości. Poza
tymi trzema ekipami nikt raczej Borussii zagrozić nie może, a druga taka plaga kontuzji jak w zeszłym sezonie, która mogłaby zaszkodzić ich pozycji w tabeli, raczej się nie przydarzy (jeśli tak, to chyba rzeczywiście ktoś rzucił na nich klątwę).

MARTIN HUĆ (BayerLeverkusen.pl): Z wielkim przekonaniem napisałbym, że będzie to Bayer, ale mimo wzmocnień w ofensywie, Aptekarze poza Toprakiem na środku obrony i Leno w bramce, mają zbyt wiele zagadek w defensywie. Choć jeśli odpalą Jedvaj i Wendell, wtedy może być naprawdę ciekawie. Dortmund może mieć trudny początek sezonu przez brak Lewego i to, że wielu zawodników ciągle dochodzi do siebie po kontuzjach, ale mają Kloppa na ławce i ten z pewnością już teraz wie, co ma zrobić.

3. Wolfsburg w Lidze Mistrzów: “to jest ten moment” czy “jeszcze za wcześnie”?

MARCIN OLTON (Krotkapilka.pl): Chyba mimo wszystko za wcześnie. Jeśli jednak pogodzą grę w pucharach z ligą, a brak snajpera z prawdziwego zdarzenia nie wyjdzie im bokiem, mogą i w tym sezonie zakręcić się wokół czołowej czwórki.

PIOTR KLAMA (Bayern.munchen.pl): Jeszcze za wcześnie. Wilki w tym oknie nie zaszalały na rynku transferowym, czego wielu się spodziewało. A jeśli przeprowadza się „wzmocnienia” pokroju Bendtnera, to…

MACIEJ ZAREMBA (Transfery.info): Dla mnie VfL to wielka niewiadoma. Okienko transferowe rozpoczęli kapitalnie, bo transfer Sebastiana Junga to dla mnie jeden z lepszych ruchów w Bundeslidze. Wszyscy czekaliśmy jednak na głośne nazwisko w ataku. Miał być Lukaku czy Morata, a jest Bendtner. Zobaczymy. Myślę, że “Wilki” mogą jednak spokojnie powalczyć o pozycję numer cztery.

Która drużyna będzie objawieniem sezonu?

TOMASZ URBAN: – Hoffenheim. Wzmocnili się bardzo mądrze, mają w składzie i gwiazdy (Firmino, Volland), i młodych (Süle, Kim), i doświadczonych (Beck, Schwegler, Salihovic) i takich, którym zależy na udowodnieniu własnej wartości (Szalai). Poza tym naprawdę doceniam pracę Gisdola. Jeśli udało im się w okresie przygotowawczym odpowiednio poukładać klocki w defensywie, to w przyszłym roku zagrają w pucharach.

MARCIN OLTON: Hoffenheim. Wieśniakom nie tylko udało się zatrzymać Firmina i Vollanda, ale też i (wreszcie) sprowadzić bramkarza i wzmocnić rywalizację w ataku. Kilku zawodników po debiutanckim sezonie (Bicakcić, Elyounoussi, Suele), zdrowy Rudy, a na ławce jeden ze zdolniejszych trenerów młodego pokolenia, z prawdopodobnie najbezpieczniejszą posadą w lidze. To musi się udać.

MACIEJ ZAREMBA: Eintracht Frankfurt. Typuję tak pewnie trochę z sympatii do tej drużyny, ale wierzę, że Schaaf poukłada klocki we Frankfrucie. Do tego podobają mi się wzmocnienia w tej ekipie. Chandler i Hasebe to cytując Tomasza Hajtę “wyrobnicy”, którzy może nie zastąpią w 100% Junga i Rodego, ale dadzą wystarczająco dużo jakości, aby spokojnie rywalizować w Bundeslidze. Do tego Seferović, doświadczony Valdez i utalentowany Piazon. Eintracht będzie nam się podobał.

Czy kluby z północy – HSV i Werder – znów będą walczyć o utrzymanie?

MICHAŁ JEZIORNY (Bayern.munchen.pl): Dziwi mnie sytuacja w HSV. Klub ma wszelkie zadatki na bycie potęgą, jednak zatraca się w złych decyzjach. W tym sezonie nie będą zamykać stawki, a podobnie jak Werder ustawiłbym ich w połowie stawki.

MARTIN HUĆ : Nieco desperackie ruchy transferowe po katastrofalnym sezonie nie wróżą niczego dobrego kibicom Werderu i to dla mnie jeden z głównych kandydatów do spadku. Hamburg, mimo utraty Calhanoglu, powinien z czasem odskoczyć od strefy spadkowej, ale na pewno zakończą sezon w drugiej połówce tabeli.

MARCIN BORZĘCKI: Koszmar fanów HSV już się nie powtórzy. Rozsądne transfery, przebojowy Müller, bardzo solidny Behrami i kilku cennych graczy do rotacji + pozbycie się kilku parodystów odpowiedzialnych dotąd za destrukcję. Spokojny środek tabeli. Werder natomiast poziomem plasuje się wg mnie w miejscach 12-15. Drżenia o byt w pierwszoligowej śmietance jednak nie będzie.

Który z zawodników może być “Andre Hahnem sezonu 2014/15”, czyli wyskoczy znikąd i zostanie objawieniem?

TOMASZ URBAN: Oglądałem kilka meczów Kolonii w 2. Bundeslidze i mam bardzo dobre zdanie o lewym obroncy Kozłów – Jonasie Hectorze. To może być dla mnie objawienie ligi. Liczę także na przełomowy sezon w karierze Marka Stendery z Eintrachtu.

PIOTR TOMASIK: – Chciałbym zobaczyć, jak wystrzeli Hoejbjerg w Bayernie, bo przez kontuzje zrobiło się trochę luźniej, ale chłopak zawiódł jednak z Borussią. Bardzo jestem ciekaw Tina Jedvaja, 18-latka z Leverkusen, który rok wcześniej przychodził do Romy za prawie pięć baniek. Nie będzie to zbytnie odkrycie, ale liczę na naprawdę dobry rok w wykonaniu Timo Wernera – czuję, że nadchodzi jego czas.

MARCIN BORZĘCKI: Do zdrowia wrócił Marc Stendera, “wtajemniczonym” co prawda znany, ale wśród przeciętnych kibiców nazwisko pomocnika z Frankfurtu wciąz jest obce. Jeśli zdrowie dopisze to o 18-latku może być bardzo głośno. Polecam zwrócić uwagę na sposób egzekwowania przez tego chłopaka stałych fragmentów gry. Ka-pi-tal-ne centry. Usłyszeć głośniej możemy też o Kaanie Ayhanie z Schalke, który może na stałe wskoczyć do pierwszej jedenastki. Mam przeczucie, że stawiając na niego na prawej obronie Jens Keller może trafić w dziesiątkę. Świetny technicznie, dynamiczny. I co znamienne dla moich typów w tej kwestii – świetnie wykonując rzuty wolny. Póki co na wyrost, ale łudząco przypomina wolne bite przez Beckhama.

Kto spadnie z ligi?

MATEUSZ KAROŃ: SC Paderborn i 1. FSV Mainz 05. Paderborn to typowy beniaminek, który o Bundeslidze myśli bardziej w kategoriach spłacenia długów z budowy stadionu. Moguncja z kolei zaliczyła doskonały sezon i teraz musi udowodnić, że życie bez Thomasa Tuchela jednak istnieje.

MICHAŁ JEZIORNY: Ciężko będzie Paderborn, VfB Stuttgart oraz SC Freiburgowi.

ADRIAN LIPUT: Jestem kiepski w typowaniu, ale spróbuję. Paderborn – wydają się być idealnym kandydatem na czerwoną latarnię. Będę im kibicował, bo mam słabość do piłkarskich “kopciuszków”, ale o ile nie wydarzy się cud, znajdą się na samym dole tabeli. Werder. Eintracht Frankfurt – kiepska kadra, nie wydaje się, żeby mogli “poszaleć” w lidze. Oczywiście, to samo można powiedzieć o kilku innych zespołach, ale wydaje mi się, że najbliżej spadku będzie właśnie zespół Schaafa.

Czy Kasper Hjulmand poradzi sobie w Mainz?

PIOTR KLAMA: Przedsezonowe blamaże wskazują na to, że nie. Wyniki pokazują to ile Tuchel znaczył dla tej drużyny.

MARCIN OLTON: Nie, ale prawdopodobnie mało który trener dałby sobie radę. Moguncja to był autorski projekt Tuchela i on trzymał go w ryzach. Projekt krok po kroku ulepszany, wzmacniany odpowiednimi piłkarzami, na których Hjulmand nie ma teraz zupełnie pomysłu. Aktualnie zespół zatracił wszystkie swoje niedawne atuty: dobrze ustawiony pressing, szybkie przejście z obrony do ataku i reagowanie trenera na boiskowe wydarzenia. Tuchel płacze, jak patrzy, a na koniec sezonu płakać będzie cała Moguncja.

MARTIN HUĆ: Będzie mu bardzo ciężko. Tuchel to był dla kibiców i drużyny facet za którym wskoczyliby w ogień. Najtrudniejszy będzie dla niego początek sezonu, gdy będzie musiał przede wszystkim przekonać do swojej osoby szatnię, która na każdym kroku będzie go porównywać do poprzedniego trenera. Odpadnięcie z Pucharu Niemiec i Ligi Europejskiej to nie przypadek. Przed Mainz najtrudniejszy sezon w Bundeslidze po powrocie do niej.

Który z trenerów zostanie zwolniony jako pierwszy?

PIOTR KLAMA: Hjulmand.

ADRIAN LIPUT: Robin Dutt z Werderu lub Jens Keller z Schalke. Chyba jednak ten drugi. Jak patrzę na wyniki ostatnich sparingów Gelsenkirchen i wynik ich potyczki z trzecioligowcem z Drezna, to wydaje mi się faworytem do szybkiego wylotu, chyba że to niepowodzenie zostanie szybko przyćmione przez dobre wyniki w lidze. Ktoś ostatnio na twitterze nazwał Kellera “niemieckim Rumakiem” i chyba trafił w sedno.

MARCIN BORZĘCKI: Sądzę, że Tayfun Korkut. W Hanowerze władze są bardzo niecierpliwe.

Jaki to będzie sezon dla Polaków?

MATEUSZ KAROŃ: – Osobiście liczę, że błyśnie ktoś inny niż dwójka z Dortmundu albo Robert Lewandowski. Polska to nie tylko czterech piłkarzy. Stawiałbym na Mateusza Klicha. W Bundeslidze trzeba dużo biegać, a to nigdy nie była domena tego zawodnika. Jeśli się przyłoży, może być ważnym zawodnikiem Wilków.

PIOTR TOMASIK: Niewiele się zmieni od poprzedniego, bo w roli głównej znów wystąpi Lewandowski, a reszta będzie w tle. Na pewno spodziewam się powrotu do wysokiej formy Piszczka, który jeden sezon ma właściwie wyjęty z życiorysu. Obawiam się natomiast coraz mocniej o Kubę, który znów ma problemy ze zdrowiem i któremu może być trudniej o regularną grę. Klich wraca do dawnej roli w Wolfsburgu, Obraniaka mają już serdecznie dość, Sobiech nie przekroczy pułapu 6-7 bramek, a z Polaków z Koeln raz na jakiś czas błyśnie Peszko, czyli – jak mówi Andrzej Grajewski – człowiek-kontra. Mocnego konkurenta zyskał Boenisch, dla którego będzie to wóz albo przewóz. Mimo wszystko, typuję wóz.

MACIEJ ZAREMBA: Słaby. Poza Lewandowskim i Piszczkiem nikt nie ma zapewnionej gry w pierwszym składzie. Wszyscy nasi rodacy to w kadrach zespołów Bundesligi niestety tylko jedni z wielu, a nie zawodnicy pierwszoplanowi. Warto wspomnieć o Błaszczykowskim, który po powrocie po kontuzji może mieć duże problemy z regularną grą, bo rywalizacja w BVB jest bardzo duża.

MICHAŁ JEZIORNY: Lewnadowski obroni tytuł króla strzelców. Kuba i Piszczek dalej będą decydować o jakości BVB. Reszta odegra niespecjalne role. Polacy w Bundeslidze mają ciężko. Jeśli któryś z piłkarzy ma za konkurenta Niemca, to musi być od niego lepszy w każdym elemencie gry. Jeśli będzie taki sam, to przegra rywalizację.

Podziel się wpisem: