Obraniak będzie gwiazdą Werderu

Widziałem dziś na żywo Werder Brema w Augsburgu i utwierdziłem się w przekonaniu, że to najbardziej mdła, nijaka, bezjajeczna i nieciekawa drużyna Bundesligi. Od patrzenia na jej grę bolą zęby. W ogóle, słowa drużyna używam tylko z przyzwyczajenia, bo ten zespół w niczym nie przypomina drużyny w rozumieniu grupy ludzi, których coś łączy i mają jakiś wspólny cel.

Werder niby postraszył rewelację ligi, bo przecież od początku prowadził, ale tak można by powiedzieć tylko jeśli się nie widziało meczu. Bo w praktyce Augsburg w 3. minucie sam “dla utrudnienia dodał jodyny”, strzelając sobie samobója bez żadnej pomocy Werderu, a później bez oporu Werderu wbił trzy gole już do właściwej bramki. Jasne, nie było Aarona Hunta, który generalnie jest zawodnikiem, na którym ewentualnie można zawiesić oko. Jasne, przez 45 minut Brema grała w dziesiątkę. Ale w jedenastkę nie wyglądała lepiej.

Obraniak będzie gwiazdą tej drużyny.

Oczywiście, nie wiadomo jak się zaaklimatyzuje, nie wiadomo jak sobie poradzi nie znając języka, oczywiście każdy transfer, zwłaszcza zagraniczny jest obarczony pewnym ryzykiem. Ale jeśli będzie grał tak, jak potrafi najlepiej, to piłkarsko będzie liderem Werderu. Zresztą jedynym argumentem, który z perspektywy Obraniaka mógł przemawiać za transferem, jest liga. Bo na pewno nie klasa drużyny i także nie pieniądze.

W Augsburgu Obraniak mógłby sobie natomiast nie poradzić. To znakomita, fascynująca drużyna. Zorganizowana, ale przy tym mająca w sobie jakąś pierwotną radość z gry w piłkę. Tych ludzi, na czele z dyrektorem Stefanem Reuterem i trenerem Markusem Weinzierlem, zwyczajnie cieszy ta fascynująca przygoda. Po siedmiu meczach bez porażki, po wskoczeniu do górnej części tabeli, wszyscy tu mają wypisane na twarzach: “Ale jaja, nie?”.

Nie mam wątpliwości, że bogatsi latem rozgrabią Augsburg. Pierwszy w kolejności do wzięcia jest Andre Hahn, który wyrósł na gwiazdę. Szybki, przebojowy, grający do końca. Na pewno jedno z objawień sezonu. Drugi w kolejności Kevin Vogt, 22-letni środkowy pomocnik nowego typu – który łączy w sobie zalety dawnych defensywnego i ofensywnego pomocnika. Dalej Matthias Ostrzolek. Ten, którego przymierza się do reprezentacji Polski. Nie wiem, jak inne względy, ale piłkarsko – nie mam wątpliwości – byłby wzmocnieniem. Jest lepszy od każdego lewego obrońcy, jakiego mamy. Bo i broni i świetnie atakuje. Jeden z ciekawszych młodych graczy na tej pozycji w Bundeslidze. O Daniela Baiera pewnie nikt się zabijać nie będzie, bo on ma już 30 lat. Ale to najlepszy i najważniejszy gracz Augsburga. Łączy obronę i atak w formacji 4-1-4-1, schodzi głęboko, by rozgrywać, podaje piłki na nos.

Dziś przyuważyłem ciekawą scenkę z jego udziałem. Ustawił sobie piłkę do rzutu wolnego. Widać, że będzie krótko podawał do szykującego się obok do strzału Wernera. Cała linia obrony Werderu szykuje się, by wyskoczyć do blokowania uderzenia. Baier markuje zagranie nogą – obrońcy wyskakują, on nie dotknął piłki. Sędzia ustawia obrońców jeszcze raz. I tak cztery – pięć razy. Za szóstym masz już wrażenie, że nigdy nie kopnie tej piłki. I wtedy kopie. Obrońcy wyskakują spóźnieni, nie blokują strzału. Za pierwszym razem skończyło się to słupkiem. Za drugim golem na 1-1.

W tym towarzystwie nie wybija się niestety ten jeden, na którym nam zależy. Fajnie, że gra, ale mijają miesiące, a wcale nie mam wrażenia, że Arkadiusz Milik bardziej pasuje do Augsburga niż w pierwszym meczu. Gra, walczy, stara się strzelać, ale często mam wrażenie, że nie za dobrze się ustawia, przez co do dużej ilości piłek dobiega spóźniony. Wygląda jak ciało obce w tym mechanizmie. Weinzierl cały czas daje mu szanse, ale obawiam się, że to już nie potrwa długo. Bobadilla czy Dong dają mocniejsze powody, by na nich stawiać. Altintop może i gra gorzej, ale gdy przychodzi co do czego, to strzela on, a nie Milik. Moelders rozczarowuje, lecz przynajmniej wiadomo, że potrafi walnąć 10 bramek w sezonie w Bundeslidze. O Miliku nikt tego nie wie.

Polak nie może narzekać, że trafił na wypożyczenie w złe miejsce do rozwoju. Trafił w znakomite i dostał w nim szansę. Czy ją wykorzystał…?

Podziel się wpisem: