Górnik potrzebuje rewolucji

Jeśli normalny, zdrowy człowiek, po dobrze przespanej nocy, nie przechowujący w żyłach ani kropli alkoholu, zainteresowany futbolem, zwłaszcza polskim, a już w szczególności śląskim, siada przy meczu i w 15. minucie zasypia, mimo że przez poprzednie siedem godzin nie uśpiło go czytanie o historii Niemiec, to coś tu jest nie tak. Górnik Zabrze robi mi to ostatnio notorycznie.

Bez żadnej przesady, nie wiem czy jest obecnie w ekstraklasie drużyna gorzej grająca w piłkę. Do wczoraj myślałem, że Pogoń Szczecin…

Nie wiem, co jest tego przyczyną, ale wiem, że trwanie w tym stanie po wakacjach może się zakończyć dla Górnika katastrofą. Na razie dalej jest to jeden z najlepszych sezonów od lat. Tyle, że są bardzo wyraźne symptomy, które każą się obawiać, czy następny nie będzie najgorszy od lat.

Jestem niemal przekonany, że w Zabrzu doszli do momentu, w którym nie wystarczy, że latem trener weźmie piłkarzy do Zakopanego i Radenci, dwóch sprzeda i dwóch dokupi, wpuści jeszcze do tego dwóch młodych i wszystko będzie cacy. Mam wrażenie, że w Górniku coś się musi wydarzyć.

Czadoblog pisze, że przed Górnikiem są cztery rozwiązania. Przytoczę:

„- ten sam trener buduje spokojnie drużynę na tym samym budulcu, bez większych zmian;

– ten sam trener buduje drużynę od nowa po odejściu kilku bardzo ważnych zawodników (kilku kończą się kontrakty, mnie śmieszy jedynie, że z Zabrza mógłby odejść Mączyński. Tak, to byłaby “fundamentalna” strata);

– inny trener buduje spokojnie drużynę na tym samym budulcu, bez większych zmian;

– inny trener buduje drużynę od nowa po odejściu kilku bardzo ważnych zawodników.”

Najbardziej skłaniałbym się ku rozwiązaniu drugiemu, choć brakuje mi w nim słowa „rewolucja”. Odejście kilku kluczowych zawodników, to jednak nie to samo, co „rozpirzenie istniejącej drużyny i budowa nowej”. Ale pod kierownictwem tego samego trenera. Dla Nawałki jest już gotowy nowy kontrakt, ale na razie nie przedstawiono go trenerowi do podpisu. Mam nadzieję, że wreszcie to zrobią. Nawałka ma swoje wady, to bez wątpienia, ale nie ulega też wątpliwości, że to dobry trener. Z tym składem osobowym doszedł już do ściany. Coś się wypaliło, pewne metody już nie działają. Ale byłoby strasznym błędem, gdyby w tej sytuacji zachować się typowo po polsku – pozbyć się trenera, a słabych piłkarzy zostawić. Wiem, że Adam Nawałka zachowuje się jak Jose Mourinho w Porto – „W Porto był Bóg, a zaraz po Bogu ja” i wielu osobom może to przeszkadzać. Wiem, że Nawałka powinien się zachowywać jak pracownik, a w wielu sytuacjach zachowuje się jak pracodawca, ale nikogo lepszego Górnik raczej nie dostanie. Coś jak z Churchillem i demokracją.

Nie ulega jednak wątpliwości, że trwanie w tym samym składzie byłoby katastrofą. Ktoś powie, że nie można robić rewolucji, bo ta drużyna była budowana od dawna, z myślą o nowym stadionie. Była budowana, ale okazała się za krótka. W pewnym momencie wydawało się, że z domku jednorodzinnego może powstać wieżowiec, ale ktoś przyszedł i przypomniał, że fundamenty są jednak pod domek jednorodzinny. Ci zawodnicy zrobili swoje, powinni dostać kwiatki i miłe słowo na koniec, ale mam wrażenie, że nikt już na nich nie może patrzeć. Nawet jeśli zabrzańscy kibice się oburzają, czytając, że czekanie na autobus jest ciekawsze od patrzenia na grę Górnika, to nie robią tego z pełnym przekonaniem.

Jeśli ktoś chce kupić Nakoulmę – niech bierze. Skorupski? Dobry jest, przydałby się, ale mam wrażenie, że tkwienie wśród kumpli z okolicy kiedyś go ściągnie na złą drogę. Że wywinie taki numer, po którym Górnik będzie z nim musiał rozwiązać kontrakt i nie zarobi ani grosza. Słowem, sprzedawać! Olkowskiego chce Augsburg? To samo co ze Skorupskim – droga wolna. Kwiek już jest w Zagłębiu. Reszty raczej nikt nie zechce kupić, lecz gdyby chciał, niech bierze. I żeby nikomu do głowy nie przyszło przedłużanie kontraktów z Mączyńskimi, Zahorskimi i Boninami.

Wszystko sprowadza się do jednego. Górnik powinien zrobić to, co Piast Gliwice po sezonie 2010/2011. Marcin Brosz przegrywał wiosną tak, jak teraz Nawałka, a że nie miał mocnej pozycji, to kibice chcieli jego zwolnienia. Przy Nawałce też by tak było, ale nawet podchmielony Alojz wie, że zrobił za dużo dobrego, by tak po prostu krzyczeć „Nawałka wypie…”. Prezes Drabicki nie zwolnił wtedy Brosza, a on pozbył się większości drużyny. Na jej gruzach, za bezcen, zbudował ekipę, która awansowała do ekstraklasy, a po kolejnych wzmocnieniach za chwilę zadebiutuje w europejskich pucharach.

Argumenty odbiera mi tylko sam Nawałka. Chcę w nim widzieć twardego faceta, który ma głowę na karku i wie, co ma latem zrobić. To, że nie reaguje już tak emocjonalnie jak kiedyś, tłumaczę tym, że wie, iż nie ma co się stresować, bo z tą zgrają puchary i tak są już przegrane. Ale kiedy słyszę, że Olkowskiego do Augsburga nie chce puścić, a z Mączyńskim chce przedłużyć kontrakt (>$@$!?!), to sam już nie wiem, czy wie co robi. Ostatnie okienko transferowe wyszło Nawałce tak dramatycznie, że teraz coś się powinno w kwestii podejmowania decyzji zmienić. Trener powinien dostać SILNEGO, mocniejszego od siebie, fachowego dyrektora sportowego. „Obecny” – wiceprezydent miasta Krzysztof Lewandowski – się w tej roli nie sprawdził.

Podziel się wpisem: