Dzieciństwo Augsburga

Stuttgart zagrał katastrofalnie – fakt.

Vedad Ibisević zachował się jak idiota, jako kapitan uderzając tak po prostu Callsen-Brackera w twarz – nie ma wątpliwości.

Taka skuteczność, jaką miał Augsburg, prędko się nie powtórzy.

Ale wielkie chapeau bas przed tymi chłopakami, ich trenerem i dyrektorem sportowym. To w tej chwili zdecydowanie najfajniejsza drużyna Bundesligi. Nie najlepsza, nie najbardziej efektowna, nie najlepiej poukładana i nie najbardziej perspektywiczna. Ale akurat w tym momencie człowiek na nią patrzy i gęba mu się śmieje.

I chciałoby się, żeby chwila trwała, bo jest piękna. Augsburg ma osiem meczów bez porażki, Augsburg walczy o puchary, mimo że rok temu był już po pas w 2 lidze. A i tak wiadomo, że lepiej pewnie nie będzie.

Przed Augsburgiem teraz najpiękniejszy czas. Trzeba go docenić. Później przyjdzie czas najciekawszy, który rozstrzygnie, w którą stronę drużyna pójdzie.

Jak zareaguje, gdy pojawi się oferta za Andre Hahna? Przyjmie? Da piłkarzowi podwyżkę? Jeśli da piłkarzowi podwyżkę, to jak zareaguje gdy po podwyżkę przyjdzie też Daniel Baier? I Ostrzolek? I Vogt. Jak zareaguje, gdy po trenera zgłosi się ktoś większy? Czy będzie ściągał bardziej takich Hahnów czy raczej Altintopów?

Augsburg stoi teraz na rozdrożu. Albo da się rozgrabić jak np. Freiburg i za rok będzie stał tam, gdzie dziś Freiburg. Albo będzie się dawał rozgrabić jak Mainz, czyli tak, by zarobić, ale utrzymać dobry poziom sportowy. Najbliższe miesiące rozstrzygną czy Augsburg ustabilizuje pozycję w Bundeslidze czy będzie tylko sympatycznym jednorazowym wyskokiem.

Czas na niczym nieskrępowane hasanie – jak koń Rafał – bez presji, jest właśnie teraz. Taki odpowiednik dzieciństwa. Zawsze się mówi, ciesz się z dzieciństwa, bo jest beztroskie, potem przyjdą problemy, praca, wybory. A wszyscy wiedzą, że najwięcej problemów przynosi czas dojrzewania…

P.S. Dzisiejszy mecz zakończył (póki co, jeszcze tu wrócę!) moje pół roku beztroskiego hasania po niemieckich boiskach. Łącznie zobaczyłem 32 mecze: 19 Bundesligi, cztery 2. Bundesligi, 2 Pucharu Niemiec, po dwa IV, V i VIII ligi. Udało mi się zobaczyć na żywo każdą drużynę Bundesligi, a z zaplanowanych miejsc nie udało mi się pojechać do Mainz. Jest po co wracać.

Teraz czas do kraju tego, gdzie regułą jest dużą/popsować gniazdo na gruszy bocianie

Dośrodkowaniem.

Podziel się wpisem: