Dlaczego FC St. Pauli jest kultowe

Kibicować można wielu różnym niemieckim klubom, ale FC St. Pauli niewątpliwie jest najbardziej fascynujące.

Ich i powoli także Union Berlin, zaczyna się w Niemczech postrzegać jako osobny gatunek klubów. Takich, które niezależnie od wyników są “kultowe”. Chodzi się na nie, bo są modne i wzbudzają sympatię, a nie dlatego, że tak dobrze grają w piłkę. Bardzo chciałoby tą drogą podobno pójść TSV 1860 Monachium, ale na razie ani nie jest modne ani nie wzbudza sympatii. Wśród tych dwóch osobnych klubów, St. Pauli jest zdecydowanie najbardziej fascynujące.

Zachwycanie się tym, że jego kibice walczą z prawicowymi ekstremizmami, neonazizmem, homo- i ksenofobią, rasizmem i seksizmem, przychodzi mi o tyle trudno, że to powinno być coś normalnego, a nie wyjątkowość, którą należy się zachwycać. Ale normalne niestety nie jest. Jest więc St. Pauli niemiecką samotną wyspą w morzu bardzo mocno przechylonych w prawo trybun.

Moje zainteresowanie i ciekawość budziło zawsze. Zwłaszcza od czasu, gdy spotkałem ich fanów na wyjazdowym meczu gdzieś na końcu świata, w Aalen, gdzie pokazali się ze świetnej strony. Okazało się, że po tamtym tekście, półtora roku później, odszukał mnie pan Fabian Balicki. Polak, który pisze o sobie: Kiedy w połowie lat 90. wyemigrowałem do Niemiec, niczego tak nie nienawidziłem jak piłki nożnej. Jeżeliby ktoś wtedy mi powiedział, że jako dorosły mężczyzna będę zdzierał sobie gardło na meczu piłkarskim drużyny niemieckiego drugoligowca z St. Pauli, to wziąłbym go za wariata. 

Pan Fabian o swojej wielkiej miłości do klubu, który “nigdy niczego ważnego nie wygrał” (któż z nas nie zna tego uczucia?) napisał książkę, która lada moment, nakładem Wydawnictwa Poligraf, wychodzi w Polsce. Miałem już przyjemność ją przeczytać. Łyknąłem szybko, w dwa dni. Po pierwsze, dobrze się czyta, po drugie, jest bogato ilustrowana zdjęciami z legendarnego stadionu Millerntorn i okolic.

Książka pięknie przenosi w bajkowy świat punk rocka i piłki nożnej. Autor zabiera nas do klubowych pubów, muzeów, na stadion czy do klubowych sklepików, w których – tak sobie wyobrażam, choć pan Fabian podkreśla, że St. Pauli walczy z komercją – można kupić dosłownie wszystko, od okolicznościowego albumu z naklejkami Panini, przez rozmaite koszulki, chyba aż po gadżety motoryzacyjne. Tłumaczy, dlaczego z tysięcy niemieckich klubów, akurat St. Pauli jest wyjątkowe.

W przepięknym położeniu na Hafenstrasse i Bernhard-Nocht Strasse stały domy, które wynajmowano studentom. Kryzys lat 80. spowodował, że na rynku pojawili się rózni ludzie, którzy próbowali dojść do pieniędzy na drodze spekulacji. Ci od nieruchomości odkryli robotniczą dzielnicę St. Pauli i zapragnęli terenów pod nowe budowę w tej dotychczas pogardzanej dzielnicy Hamburga. Miasto wymówiło studentom umowy o wynajem, aby sprzedać tereny na tych dwóch ulicach inwestorom. Na jakiś czas pojawiło się 12 pustych domów. Te zostały natychmiast zajęte na dziko przez punkowców, alternatywną młodzież i… studentów. W 1982 roku miasto zażądało od policji nielegalnych (…) mieszkańców. Nastał paroletni stan bliski wojnie domowej wokół Hafenstrasse, czas ulicznych bitew między dzikimi lokatorami, wspomaganymi przez ich sympatyków, a policją i czasami faszystami. 

Te wydarzenia rozgrywały się 900 metrów od stadionu grającego wtedy w lidze regionalnej St. Pauli. Było nieuniknione, że ludzie z Hafenstrasse wkrótce zaczęli się pojawiać na stadionie. Pierwsze garstki punków, studentów i innych dziwnych ludzi bardzo szybko rosną w setki. Stadion staje się strefą wolną od faszystów. Natępuje być może to najważniejsze dla przyszłej historii FC St. Pauli – faszyści zostają wyrzuceni ze stadionu przez kibiców FC St. Pauli. Nowych kibiców. W 1986 r. jeden z zajmujących nielegalnie domy na Hafenstrasse punkowiec Doc Mabuse przynosi na stadion czarną flagę z trupią czaszką i ze skrzyżowanymi piszczelami. W bardzo krótkim czasie liczba tych flag i nowych kibiców wzrasta gigantycznie. W lecie 1986 awans do II ligi ogląda już prawie 10 tysięcy kibiców. FC St. Pauli ze swoimi kibicami stał się definitywnie “nowym” klubem.

Źródeł kultowości FC St. Pauli przytacza Fabian Balicki jeszcze więcej. “Więcej niż piłka nożna? St. Pauli jest tą możliwością” to nie jest książka o futbolu. Futbol jest tu tylko tłem. Autor zabiera nas na spacer po całej dzielnicy. Kolejne rozdziały przedstawiają konkretne, z różnych powodów dla klubu i jego kibiców, ważne miejsca. Całość sprawia, że człowiek zaczyna zazdrościć Waldemarowi Sobocie, że gra w takim klubie i ma jeszcze większą ochotę tam pojechać (choć po prawdzie, miałem na to ochotę zawsze).

Podziel się wpisem: