Czy ekstraklasie brakuje lewych obrońców

Gdyby wskazać najbardziej deficytową pozycję we współczesnym światowym futbolu, byłby to bok obrony, ze szczególnym wskazaniem na lewą stronę. Jak mówił Jamie Carragher, nikt za młodu nie chciał być Garym Nevillem, dlatego bocznych obrońców jako takich się praktycznie nie szkoli – przesuwa się na tę pozycję napastników, skrzydłowych czy środkowych pomocników. Niektórzy, jak Pep Guardiola w niektórych fazach meczu, w ogóle eliminują pozycję bocznego obrońcy. W niedawnym meczu z Hamburgiem, Philipp Lahm jednocześnie był prawym obrońcą (gdy drużyna nie miała piłki) i środkowym pomocnikiem (gdy miała), bardzo podobnie grał po drugiej stronie David Alaba. Niemcy sięgali po mistrzostwo świata grając przez większą część turnieju ze stoperami na bokach obrony. Notoryczne problemy z bocznymi obrońcami sprawiają, że przypadki napastników przesuwanych na bok obrony jak Łukasz Piszczek czy Erik Durm nie są jednostkowe, a masowe.

Są oczywiście w futbolu różne wariacje, w niektórych miejscach problemy widać wyraźniej, w inne w ogóle nie dotarły. Taka Valencia przez ostatnich parę lat wyspecjalizowała się w wypuszczaniu wysokiej klasy lewych obrońców (Alba, Bernat, Gaya). W polskich warunkach nie widać problemu prawej obrony, bo są Łukasz Piszczek, Paweł Olkowski, Artur Jędrzejczyk, a byli też, jeszcze parę lat temu, zanim skończyli kariery lub się przenieśli w inne części boiska Marcin Wasilewski, Marcin Baszczyński czy Michał Żewłakow. Problem na lewej obronie w polskiej piłce jest natomiast widoczny od lat. Jakub Wawrzyniak ze zdania o zastępowaniu obrońcy, który nie istnieje, jest znany niemal tak samo jak z poślizgnięcia się w nieodpowiednim momencie. Wawrzyniak nie jest idealny, ale nikogo lepszego przez lata nie wyprodukowaliśmy.

Problemy polskiego futbolu z wyprodukowaniem lewego obrońcy klasy międzynarodowej przenoszone są jednak bezmyślnie, bezwiednie na poziom ekstraklasy. Pomógł w tym pewnie fakt, że Legia Warszawa bardzo długo miała problem ze znalezieniem odpowiedniego kandydata do gry na lewej obronie i perspektywa warszawska stała się – jak to zwykle bywa – perspektywą ogólnopolską. Tymczasem w rzeczywistości polskie kluby w obsadzie prawej i lewej obrony zwykle drastycznie się nie różnią.

Ba, można zaryzykować fakt, że miniona runda jesienna, to był czas lewych obrońców. Nie byłoby sukcesów Piasta Gliwice, gdyby nie rewelacyjna gra lewego obrońcy Patrika Mraza. W drugiej połowie jesieni z bardzo dobrej strony pokazał się Paweł Jaroszyński z Cracovii. Adam Mójta z Podbeskidzia był trzecim najlepszym strzelcem zespołu, a w końcówce jesieni każde jego podejście pod bramkę rywala kończyło się sporym zagrożeniem (W Podbeskidziu zresztą od wielu lat lewy obrońca jest lepszy od prawego: Osiński i Król byli lepsi niż Cienciała i Górkiewicz, Telichowski i Tomasik lepsi niż Górkiewicz, Mójta lepszy niż Pazio). Kamil Sylwestrzak był pewnym punktem obrony Korony i sporo dawał drużynie w ofensywie, podobnie jak Leandro w Górniku Łęczna czy Mateusz Lewandowski w Pogoni Szczecin. Jagiellonia miała problem z prawą obroną (Modelski), a nie z lewą (Tomasik).

Oczywiście to nie jest reguła. Są miejsca w Polsce, w których prawa obrona jest obsadzona lepiej od lewej (Cracovia, Lech Poznań), ale już w Lechu zmieniło się to bardzo niedawno, po zimowej sprzedaży Barry’ego Douglasa, bo Szkota należałoby uznać za dającego przynajmniej tyle samo co Tomasz Kędziora, a raczej więcej. Ale gdyby przeanalizować drużynę po drużynie, wyszłoby, że więcej jest ewidentnie przeważających lewych stron od prawych: (na zielono zawodnicy w moim odczuciu ewidentnie lepsi. Gdy są podobnej klasy, bez koloru):

Z subiektywnych rachunków wynika, że tylko dwa z szesnastu klubów mają wyraźnie mocniej obsadzoną prawą obronę od lewej, a aż pięć lewą od prawej. W dziewięciu występuje względna równowaga. Tak więc akurat w ekstraklasie trudno mówić o problemie lewych obrońców, który niewątpliwie występuje, gdy mówimy o piłkarzach zdolnych do występów na poziomie międzynarodowym. W tym przypadku liga nie jest odbiciem reprezentacji.

Podziel się wpisem: